20 maja uczniowie naszej szkoły wzięli udział w wycieczce edukacyjnej w ramach projektu pod opieką pań: Ewy Wiśniewskiej, Anety Jeziorskiej i Jolanta Kuropatwy.
Głównym celem naszej wyprawy było poznanie realiów życia codziennego dawnych mieszkańców wsi, odkrycie sekretów tradycyjnego rzemiosła oraz uwrażliwienie na piękno i bogactwo polskiego folkloru.




Przekraczając bramę tego wyjątkowego miejsca, odkryliśmy świat, w którym czas płynął zupełnie inaczej, a codzienne życie naszych przodków wyznaczał naturalny rytm pór roku – od wiosennych zasiewów, przez letnie żniwa, aż po zimowy odpoczynek i czas rzemiosła. Nasze zwiedzanie zaczęliśmy od malowniczej kapliczki przydrożnej, przy której pan przewodnik opowiedział nam o jej ogromnym znaczeniu dla dawnych mieszkańców wsi, jako miejsca modlitwy, punktu orientacyjnego oraz symbolu chroniącego lokalną społeczność.




Po tej niezwykle ciekawej opowieści, skłaniającej do chwili zadumy w cieniu wiejskich drzew, rozpoczęliśmy wędrówkę piaszczystymi dróżkami, wzdłuż których wznosiły się zabytkowe zagrody, stodoły oraz spichlerze. Największe wrażenie zrobiły na nas oryginalne chałupy, w tym rzadko spotykane domy podcieniowe, pomalowane na intensywny, błękitny kolor. Przekraczając progi okazałej zagrody bogatych gospodarzy, jakimi kusi ten malowniczy skansen, mogliśmy z bliska przyjrzeć się autentycznemu układowi i wyposażeniu dawnych izb. Wchodząc do błękitnych chat, podziwialiśmy tradycyjne, ciężkie meble z ciemnego drewna, tkane na krosnach pasiaste kilimy oraz misternie wycięte, wielobarwne wycinanki łowickie, które dawniej zdobiły ściany i ołtarzyki. Wzrok wszystkich przyciągały bogato zdobione, malowane skrzynie posagowe, stanowiące niegdyś najcenniejszy element posagu każdej panny młodej.












Na przestronnym podwórku tętniło niegdyś intensywne życie – otaczały je potężne, kryte strzechą stodoły, w których magazynowano plony oraz specjalne budynki gospodarskie dla zwierząt, gdzie dawni gospodarze doglądali inwentarza. Niezwykle ciekawym obiektem, który skrywa to muzeum na wolnym powietrzu, okazał się wolnostojący, tradycyjny budynek do wypiekania chleba, w którym unosił się jeszcze duch dawnych, domowych receptur i zapach chrupiącego bochenka. Zaglądając do starych ogrodów, zobaczyliśmy rzędy tradycyjnych uli, które przypomniały nam o dawnym rzemiośle bartniczym i bliskim związku człowieka z naturą.




Ważnym punktem naszej wyprawy była wizyta w miejscach, które dawniej jednoczyły całą lokalną społeczność. W starej szkole z zaciekawieniem oglądaliśmy dawną klasę lekcyjną z charakterystycznymi drewnianymi ławkami wyposażonymi w otwory na kałamarze, słuchając przy tym fascynującej opowieści pana przewodnika o tym, jak dawniej wyglądała nauka, surowa dyscyplina oraz codzienne obowiązki ówczesnych uczniów. Tuż obok czekała na nas dawna karczma – tętniące niegdyś życiem serce towarzyskie wsi.




Ogromne wrażenie wywarł na wszystkich zabytkowy, modrzewiowy kościół przeniesiony z Wysokienic. Ta osiemnastowieczna, kryta gontem świątynia zachwyciła nas dostojeństwem, unikalnym zapachem starego drewna oraz pięknym, surowym wnętrzem. Na zakończenie odwiedziliśmy wiejską remizę, gdzie z wielkim zaciekawieniem oglądaliśmy dawny sprzęt gaśniczy i zabytkowe wozy strażackie. Ta pełna wrażeń wyprawa przez łowicki skansen pozwoliła nam lepiej zrozumieć codzienne życie naszych przodków i była niezapomnianą lekcją szacunku dla tradycji.





